Życiowo

IntrowerPATIA, czyli że coś ze mną nie tak?

Blogowi nadałam taką nazwę z pewną ironią, bo przecież patia
(z gr. patheia – wrażliwość na cierpienie) to zazwyczaj człon wyrazów oznaczających pewne choroby, patologie typu neuropatia.

Introwertyzm jest moim zdaniem uważany przez większość ludzi obecnie za taką właśnie „patię”. W XXI wieku, kiedy poinformujesz kogoś, że jesteś introwertykiem, to jakbyś nastawiał go, że jesteś cichym smutasem, który nie lubi ludzi i żeby nie oczekiwał od Ciebie za dużo z rozmowy. Zazwyczaj sam fakt rozmowy to już duży postęp, bo przecież introwertyk się nie odzywa, nie uśmiecha i w ogóle „bez kija nie podchodź”.

Niestety, obecny świat upodobał sobie ekstrawertyków i według mnie introwertyzm uważa za problematyczny. No bo jak to nie jesteś otwarty? Komunikatywny? Kreatywny i lubiący pracę w grupie? Charyzmatyczny
i wychodzący przez szereg? Nie bojący się wyzwań? Pracuj nad sobą!

Inna czyli „nienormalna”?

Patrząc wstecz, zawsze byłam nieco inna. Trzymałam się na uboczu, wolałam pisać niż mówić, odczuwałam paraliżujący strach przed poznawaniem nowych osób. Wolałam zostać w domu zamiast iść na imprezę. Spędzenie wieczoru z kubkiem gorącego kakao i dobrą książką? Nie miałam nic przeciwko. Miałam niewielkie grono znajomych, ale za wybranych, tych prawdziwych. Ludzie, którzy mnie nie znali czasem myśleli, że jestem dziwna. Żarty, z których wszyscy się śmieli, mnie zazwyczaj nie bawiły. Nauczyłam się to ignorować. Niech myślą co chcą. Myślę, że rzadko się uśmiecham, ale to nie znaczy, że jestem niesympatyczna i że nie mam poczucia humoru. W liceum było najgorzej,
to wtedy zaczęłam myśleć, że może jednak coś ze mną nie tak?
Pamiętam moment, w którym odkryłam, że to jednak nie musi być choroba psychiczna, tylko należę prawdopodobnie do grona introwertyków. Częściowa ulga przerodziła się w zwątpienie, bo przecież ten fakt zmienia stan rzeczy tylko dla mnie. To mój sposób bycia, moja osobowość, dla ludzi to niczego nie zmieni.

Jak powiedzieć ludziom, że introwertyzm to nie problem?

Kluczową rolę w tej kwestii pełni po prostu edukacja. Społeczeństwo powinno zrozumieć, że jak woda i ogień, flegmatycy i cholerycy, istnieje też introwertyzm i ekstrawertyzm i że żadna z opcji nie jest gorsza. Obecnie ceni się to bardziej osobowość niż charakter. Kiedy ktoś jest przebojowy, stale uśmiechnięty i rozgadany, to lubimy go bardziej, łatwiej mu znaleźć pracę i znajomych. Wszystko w naszych czasach zależy od marketingu
i pytania: czy da się to sprzedać? Presja społeczeństwa popycha nas do zachowań, które są niekiedy wbrew własnemu sumieniu. Staramy się przybierać maskę ekstrawertyka, na imprezie na siłę brylować
w towarzystwie i śmiać się z każdego żartu, co często kończy się wyczerpaniem. Bo prawda jest taka, że udawanie ekstrawertyka jest męczące. Ładowaniem baterii dla introwertyków jest chwila dla siebie
i spokój, co nie jest niczym złym. Ludzie muszą zrozumieć, że będziemy szczęśliwsi i chętniejsi do rozmów, kiedy zrobimy sobie taką „odpoczynek dla duszy”.


Czyli że praca z ludźmi to nie dla mnie?

I tak, i nie. Moim zdaniem powinno się przeanalizować swoje predyspozycje i przemyśleć dwa razy, zanim pójdzie się na 12 godzin do pracy w centrum handlowym czy call-center. Spektrum zawodów różnego rodzaju jest tak szerokie, że bez wyrządzania sobie psychicznej krzywdy można wybrać coś dla siebie. Kiedy nie lubi się non-stop rozmawiać, a na dźwięk słów „aktywna sprzedaż” ogarnia Cię paraliż, szukaj czegoś innego.
Przypominam sobie swoją ścieżkę „kariery”, kiedy to próbowałam sił
w różnych miejscach. Starałam się udowodnić sobie, że wszędzie dam radę, że przecież mogę być taka jak wszyscy. Co więcej, wybierałam miejsca typowo „handlowe”, usługowe i oparte na kontakcie z klientem. W sklepie odzieżowym po okresie wyprzedaży byłam wykończona i miałam ochotę wszystkich pozabijać. W ekskluzywnym sklepiku z kawą i herbatą, gdzie trzeba było opowiadać cudne historie o aromatach i umieć sprzedać wszystko klientom głównie specyficznym i hipsterskim, wysiadłam
z przeciążenia emocjonalnego. W klubie fitness za mało się uśmiechałam,
w kawiarni za wolno pracowałam. Zawsze za wolno, za mało wesoło,
„jesteś taka cichutka i spokojna, tutaj liczy się sprzedaż”.

Dla własnego zdrowia psychicznego wybierzcie zawody odpowiedniejsze waszej osobowości. Rozważcie opcję, w której możecie w skupieniu
i niekoniecznie pod presją, tak jak prawdopodobnie wszyscy lubimy, wykonywać swoją pracę. Możemy się odnaleźć np. jako:

– analityk
– informatyk, programista, grafik
– archiwista
– bibliotekarz
– pisarz
– laborant
– księgowy
– manager social media
– mechanik

Czyli nie muszę się leczyć?

W żadnym wypadku żadnego leczenia. Przynajmniej z tego powodu. Bądź po prostu sobą, ewentualnie wytłumacz innym, że potrzebujesz chwili odpoczynku i zadzwonisz później. Różnorodność czyni świat pięknym więc bądź dumny, że kreujesz siebie i jesteś jaki jesteś.

Napiszcie, czy często spotykacie się z niezrozumieniem wobec idei introwertyzmu.

Do następnego,

Bella

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Introwerpatia
Przejdź do paska narzędzi